A skoro już o powadze mowa – tęcza płonęła, panowie w radiowozie przyglądali się bezczynnie. Niby to tylko tęcza a strażnik to nie strażak. A dla piekarzy z pobliskiej knajpy okazało się to wystarczającym powodem by wybiec z pracy i gasić. Czego zabrakło panom strażnikom? Wrażliwości, chęci czy motywacji? Bo o to, czy mają jakikolwiek zakres obowiązków już nie pytam. Ani picie piwa pod chmurką, ani radary, ani nawet uporczywie sprzedające się pietruszki nie są powodem utrzymywania spacerowiczów miejskich w mundurach za 100 milionów złotych rocznie w mieście, w którym policji przydałoby się każde dodatkowe 5 złotych a bezpieczeństwo i porządek jest bolączką nie od dziś.
No chyba, że nasze europejskie, tolerancyjne i w gruncie rzeczy fajne przecież miasto, zatrudnia samych wyznawców nowej religii zwanej „klauzulą sumienia” czy też‚ „wszyscy inni precz”. I wtedy zaniechanie interwencji jest wręcz powodem do dumy i chwały a Ojciec Dyrektor już na antenie mówi jakich bohaterów nasza warszawska ziemia nosi, dzięki którym po raz kolejny ci wstrętni terroryści – tolerancja, kolor i uśmiech zasłużenie płoną. Nie będzie nam tęcza pluła w twarz. Jeśli panowie w radiowozie mają instynkt samozachowawczy szybko naskrobią projekt Klauzuli Sumienia Funkcjonariusza, machną nim przed oczami zwierzchnikowi, miastu, mieszkańcom i wrócą do drzemki w radiowozie. Polecam, bo czasu już mało, zanim uchwała autorstwa TR Warszawa o likwidacji Straży Miejskiej w Warszawie zostanie wniesiona pod obrady Rady Miasta. Zebraliśmy już 9 tysięcy podpisów Warszawiaków. Do 15 tysięcy jeszcze trochę brakuje, ale zbierzemy. Powodów jest dość.
Poprzyj
Formularz do zbiórki podpisów
