O autorze
Wykształcona socjologicznie i filologicznie 30latka, edukacyjnie zwiedziła UJ, UW i Instytut Puszkina w Moskwie, by powrócić do Warszawy i tu osiąść. Mama. Zawodowo – marketing, media, strategia. Blog dotyczy polityki, spraw społecznych i Warszawy.
Przewodnicząca partii Biało-Czerwoni.

A gdyby tędy przechodziła staruszka… z pietruszką?

Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza dla naszego miasta, Strażnik Miejski… od dziś patron naszego klubu „Tęcza”. Najprawdopodobniej pytanie zawarte w tytule zamyka temat. Gdyby pod tęczą usiadła staruszka z pietruszką, nie zdążyłaby nawet porządnie nóg rozprostować na krzesełku. Zaraz dzielni strażnicy by pouczyli, mandat dali, zawinęli stoliczek, pietruszkę i krzesełko i tyle by było staruszkę widać. Jak również pietruszkę.

Niestety po raz kolejny sprawa się rypła, powodów do interwencji jako żywo nie było – ani staruszki ani pietruszki, nawet nikt prędkości nie przekroczył, radar milczał jak zaklęty. Prawdopodobnie nawet, i jest to oczywiście zrozumiałe, panowie w radiowozie mieli już wyczerpany limit 1,5 interwencji/strażnikodobę tego dnia! A kto normalny przerzuca kolejną tonę węgla kiedy swój limit już przerzucił? Strażnik to nie napis na dropsach, proszę Państwa, to majestat i chwała, to odpowiedzialność i służba – kawa się sama nie wypije, fotoradar sam nie podliczy zysków, młodzież sama się ganiać za picie piwa na Chmielnej nie będzie przecież, bądźmy poważni.



A skoro już o powadze mowa – tęcza płonęła, panowie w radiowozie przyglądali się bezczynnie. Niby to tylko tęcza a strażnik to nie strażak. A dla piekarzy z pobliskiej knajpy okazało się to wystarczającym powodem by wybiec z pracy i gasić. Czego zabrakło panom strażnikom? Wrażliwości, chęci czy motywacji? Bo o to, czy mają jakikolwiek zakres obowiązków już nie pytam. Ani picie piwa pod chmurką, ani radary, ani nawet uporczywie sprzedające się pietruszki nie są powodem utrzymywania spacerowiczów miejskich w mundurach za 100 milionów złotych rocznie w mieście, w którym policji przydałoby się każde dodatkowe 5 złotych a bezpieczeństwo i porządek jest bolączką nie od dziś.

No chyba, że nasze europejskie, tolerancyjne i w gruncie rzeczy fajne przecież miasto, zatrudnia samych wyznawców nowej religii zwanej „klauzulą sumienia” czy też‚ „wszyscy inni precz”. I wtedy zaniechanie interwencji jest wręcz powodem do dumy i chwały a Ojciec Dyrektor już na antenie mówi jakich bohaterów nasza warszawska ziemia nosi, dzięki którym po raz kolejny ci wstrętni terroryści – tolerancja, kolor i uśmiech zasłużenie płoną. Nie będzie nam tęcza pluła w twarz. Jeśli panowie w radiowozie mają instynkt samozachowawczy szybko naskrobią projekt Klauzuli Sumienia Funkcjonariusza, machną nim przed oczami zwierzchnikowi, miastu, mieszkańcom i wrócą do drzemki w radiowozie. Polecam, bo czasu już mało, zanim uchwała autorstwa TR Warszawa o likwidacji Straży Miejskiej w Warszawie zostanie wniesiona pod obrady Rady Miasta. Zebraliśmy już 9 tysięcy podpisów Warszawiaków. Do 15 tysięcy jeszcze trochę brakuje, ale zbierzemy. Powodów jest dość.

Poprzyj
Formularz do zbiórki podpisów
Trwa ładowanie komentarzy...