O autorze
Wykształcona socjologicznie i filologicznie 30latka, edukacyjnie zwiedziła UJ, UW i Instytut Puszkina w Moskwie, by powrócić do Warszawy i tu osiąść. Mama. Zawodowo – marketing, media, strategia. Blog dotyczy polityki, spraw społecznych i Warszawy.
Przewodnicząca partii Biało-Czerwoni.

Babo w metrze! Życzliwości!

Zdjecie przedstawia panów, choć przypadkowo właściwie, bo prym w nowych technologiach w metrze oraz w obserwacji podłogi na widok 'baby w ciąży' wiodą panie. Panie w wieku posprodukcyjnym.

Od razu zaznaczam, że właśnie kończę przygodę z ciążami co wyklucza możliwość oskarżenia mnie o to, że wpis ma służyć mojej wygodzie i komfortowi przejazdów metrem. To tylko swego rodzaju podsumowanie i apel na przyszłość.



To nie jest tak, że każda baba w ciąży musi posadzić tyłek na siedzeniu "bo tak". Często nawet nie chcą, nie muszą, nie mogą (bo kręgosłup akurat woli być wyprostowany. Najczęściej jednak kilkanaście kilo więcej, wykrzywione plecy, pogubione środek ciężkości i błędnik sprawiają, że bezpieczniej jest usiąść, niż staranować pół wagonu w wypadku nagłego hamowania.

Tak, słyszałam o historiach, w których przypadkowe wpadnięcie na siebie w komunikacji zaowocowało miłymi historiami. Ale bez żartów. Ogromna zmęczona i sfrustrowana baba z brzuchem to chyba nie target. Przynajmniej nie dla większości.

Inna sprawa, ze samo staranowanie to pół biedy i zapewne w głębi duszy to wiecie. Gorzej jak taka baba, nie dość że gruba, to jeszcze wredna - w wyniku nadwyrężenia zacznie rodzić. Albo wpadnie w histerię (tak, niektórym to się zdarza, są panie, które ciąże traktują jak ciężką chorobę - a często nawet rzeczywiście źle ten stan znoszą. Po co Ci kłopoty i nerw?).

Z doświadczenia dwóch ciąż w dość krótkim czasie wiem, że młodzi wstają (raczej), panowie wstają (rzadziej, co też na zdjęciu widać). Gorzej z paniami, które mają dzieci w moim wieku.

Jako, że właśnie wróciłam z takiej podróży, na dodatek z wózkiem i torbami mam kilka słów apelu. Jeśli choć jedna osoba dzięki temu kiedyś wstanie - warto klikać.

1. Nie masz siły, jesteś umęczony/a i padnięty - spoko, naprawdę nie wstawaj. Tylko pamiętaj, że w metrze nie ma zasięgu i klikanie uparcie odśwież, żeby patrzeć w telefon stawia Cię w dość głupim położeniu.

2. Ja rozumiem, że twoje reklamówki z rzodkwią i schabem są również zmęczone. Ale one równie efektywnie wypoczną na podłodze a dzięki temu może uda się komuś usiąść?

3. Rozejrzyj się - ci wszyscy ludzie też nie lubią się tłoczyć, jest im duszno i źle. Ale niektórym z nich jest sto razy gorzej. Być może jakiejś kobiecie uratujesz kolejny dzień ciąży a zapewniam Cię - pod koniec tego stanu każdy dzień to jak przewalenie wagonu węgla. Z ciężarkami u nogi. I depresją.

4. Wiesz o ile człowiekowi robi się lepiej kiedy ma poczucie, że zrobił coś dobrego dla innych? Spróbuj. Jak się lepiej nie zrobi, to przynajmniej będziesz miał podstawy do polemiki z naukami społecznymi.

5. Tobie też kiedyś może być bardzo źle. Co więcej - kiedyś będziesz starszy/a i umęczony/a. Ta baba już nie będzie w ciąży i zapewne chętnie Ci ustąpi miejsca. O ile nie będzie nosić na plecach traumy - ciążowej wywrotki w metrze, porodu w tramwaju (celowo nie pomijam sytuacje skrajnie tragiczne jak poronienia i utraty przytomności).

6. Pogadaj z kimś o tym. Podaj dalej. (Tak, widziałam ten film i za każdym razem mnie rozczula do granic).

Wszystkim, którzy wytrwale ustępują, z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować. To jest jakiś element tego patriotyzmu, który nie wymaga przelewania krwi, a nawet biegania z flagą na plecach i pieśnią na ustach podpalać tęczę w imię ratowania ojczyzny przed złem. To jest patriotyzm, który sprawia, że na tym konkretnym skrawku ziemi żyje się Tobie i innym ciut lepiej. Ja będę babom w ciąży ustępować. Jak tylko przestanę być jedną z nich.
Trwa ładowanie komentarzy...