Bielany wołają o parkingi!

Jeśli zrobić mapę Bielan, na której intensywność koloru oznaczałabym potrzebę rozwiązań parkingowych, wzdłuż linii metra byłoby czarno.

To wspaniała, rodzinna, zielona i przystępna (ze względu na dość dużą odległość od śródmiejskiego chaosu a jednocześnie połączona metrem z cetrum) dzielnica. Co z tego, kiedy życie w okolicy stacji metra z miesiąca na miesiąc staje się uciążliwsze?
Bardzo podoba mi się fakt, że mieszkańcy odleglejszych rejonów, czy miejscowości podwarszawskich decydują się na przesiadkę do komunikacji publicznej. Dzięki temu wdychamy mniej spalin, korki są mniejsze i świat wygląda ciut lepiej. Ale cała dobra wola przesiadających się pracujących idzie na marne, jeśli nie mają oni gdzie zostawiać aut (Dla zwolenników latte na pl.Zbawiciela zaznaczam, że rowerów również nie). Żeby dojechać do pracy na czas, przesiadają się do metra na Bielanach właśnie. Zostawienie samochodu niedaleko stacji Słodowiec i Stare Bielany staje się musem, ale i jazdą na krawędzi oraz walką o przetrwanie. Ci pracujący od 8:00 jeszcze znajdą miejsce: na trawniku u mnie od blokiem, na chodnikach "na piątego", na placykach i skwerkach - zasadniczo zastawiają wszystkie możliwe ciągi komunikacji pieszej. Oto mapa źle zaparkowanych aut w Warszawie - zupełnie przypadkowo u nas jest najciemniejsza plama:

Przyjeźdzający nieco później zostawiają auta coraz dalej, zastawiając wąskie bielańskie uliczki, chodniki, placyki. Spacer staje się wyzwaniem. W obliczu zastawionego chodnika, unikanie jadących aut na jezdni z wózkiem i zakupami wyrabia refleks, orientację i uczy noszenia odblasków (w kńcu idzie zima, robi się coraz ciemniej).
P+R są niestety stosunkowo drogie w budowie i niezbyt tanie w utrzymaniu. Wszystko zalezy, jak wiadomo od technologii (konwencjonalna lub automatyczna), wielkosci (pojemności) i rodzaju (naziemny, podziemny, wielopoziomowy) taki koszt w Warszawie wahał się od ok 200.000 do ok 17.000.000. W obliczu jednak narastającego problemu uważam, że jest to koszt konieczny, godny i sprawiedliwy. Nie czekajmy na to, aż Bielany zatkają się już doszczędnie (albo wszyscy ci kierowcy zaczną jednak jeździć do centrum samochodami). Ostatecznie polecam uwadze władz Warszawy rozwiązanie na świecie już znane, tzw. smart parkingi.
Jednocześnie, jeśli chodzi o Metro Słodowiec, nie odpuszczę. Jest wolne miejsce (teren u zbiegu Kasprowicza/Żeromskiego/Sacharowa), jest paląca potrzeba, jest i tak już dziki parking. Dlaczego nie zrobić, dla odmiany, czegoś DLA UŁATWIENIA ŻYCIA MIESZKAŃCOM?
Pomijam już kuriozalną sytuację z parkingiem na pl. Wilsona, jest parking, ale... zamurowany Teraz, wciąż, kierowcy klną a mieszkańcy przeciskają się między autami.
Trwa ładowanie komentarzy...