Dlaczego feministki "zawyły"

Bardzo odważnie i pod prąd jest wypowiedzieć się gdzieś na forum o sfrustrowanych brzydkich feministkach, które odczuwają tzw. butthurt na kandydaturę p. Ogórek. Jeszcze odważniej być publicystą, który to ogłosi w ramach swojej codziennej porcji złotych myśli. I mimo swojego umiarkowanego entuzjazmu w stosunku do filozofii Samiec Twój Wróg, nigdy nie odczuwałam takiej więzi z feministkami jak dziś.

Mija właśnie tydzień od ogłoszenia kandydatury Magdaleny Ogórek. Dokładnie 7 dni a z nich każdy udowadniał, że nic tak nie pogrąża ciężkiej pracy, którą od lat wykonują kobiety walczące o swoje miejsce w polityce jak pomysł Leszka Millera, by zamiast zmierzyć się osobiście z zasadnością swojego przywództwa, wypchnąć na front p. Ogórek. A nie o to chyba chodziło. Pomijając już moment ogłoszenia kandydatury, co najmniej niestosowny, ale omówiony na wszystkie strony przez komentatorów, jest wiele czynników, które tylko tę kandydaturę pogrążają w kontekście kobiecej polityki.

Poglądy - kobiety w Polsce są dużo bardziej świadome swoich praw i tego, co je bezzasadnie ogranicza prawnie niż się politykom wydaje. Żadna kobieta nie powinna postawić krzyżyka przy kandydaturze osoby, która z własnej nieprzymuszonej woli broniła prof. Chazana oraz popełniła cały pakiet opinii, które wpisują się bardziej w prawą niż lewą stronę sceny politycznej. Tu oczywiście zakładam, że można te poglądy zweryfikować, wyjaśnić wyborcom, ale... kandydatka milczy a wpisy wspomniane kasuje.

Milczenie -to jest zarzut zasadniczy. Żenującą była sytuacja, w której na konferencji prezentującej kandydatkę L. Miller nie pozwolił jej odpowiedzieć na zadane pytanie. Skandaliczne jest wypowiadanie się w mediach tylko kolegów kandydatki. Skandaliczne są oświadczenia, zniknięcie i pojawianie się potem szeregu panów tłumaczących o co chodziło. Nie wierzę, nie mogę zrozumieć i nawet nie chcę już chyba dlaczego to wygląda jak wystawienie pani, która ma powyglądać, a my, prawdziwi politycy, już sprawę omówimy.

Przestrzelenie - p. Ogórek jest wykształconą, zdeterminowaną jak widać, podobno pracowitą, dojrzałą i, tego się nie da pominąć, przepiękną kobietą. Ale kierownictwo SLD zdaje się celowo ignorować fakt, że kompletnie nieprzystającą do specyfiki i charakteru urzędu, na który startuje. To nie ten czas i nie ten urząd. Gdyby ta sama osoba otwierała listę do Sejmu RP nie byłoby tej dyskusji. Jej "Credo", jak była łaskawa określić, udowadnia również, że program też ma parlamentarny. Efekt? Ta, baby w polityce - jak już się wyemancypują to startują na stanowisko, o którym nie mają pojęcia z programem na inne, a na pytania za nią odpowiadają koledzy.

Poparcie PiSu - nie chodzi o sam PiS i program PiS i członków PiS, bo to jest oczywiste, robią to, bo każdy głos na kogoś innego niż Bronisław Komorowski osłabia go i wzmacnia kandydata PiS. Ale wścieka to, że najwyraźniej panowie posługują się kandydatką jak rekwizytem. Miller wystawił, a właściwie okazał, Kaczyński obejrzał, przemyślał, że mu się opłaca i sobie poparł. A gdzie jest kandydatka?! Co ona ma w tej sprawie do powiedzenia?! Dlaczego wciąż wszyscy wszystko załatwiają za nią? Ona znów milczy.

Wywołany przez powyższe sprawy kontekst To, co już wiemy i widzimy nieuchronnie prowadziło do powstania kontekstu, którego kobiety w polityce boją się, co najmniej, jak wyobrażeń episkopatu na swój temat. Kandydatka nie dała powodu do dyskusji merytorycznej, więc dyskutuje się o czym? O tym, że zachwyca się nią magazyn erotyczny. Nie byłoby w tym nic złego przecież, niech się zachwyca, jeśli oprócz kompleksowego programu, dorobku politycznego i historii, która tę kandydaturę "niesie" dochodzi ogólny pop-fejm ale... oprócz fejmu jeszcze nic nie ma i cięzko liczyć na to, że będzie, a nawet na pytania o Playboy odpowiadają panowie Joński i Gawkowski.

Widziałam niestety wiele opinii, że do pilnowania żyrandola nadaje się każdy, a ona jest przynajmniej ładna. Najwyżej punktowany komentarz pod artykułem o kandydatce na pewnym portalu to "a tak tylko wszedłem, pooglądać zdjęcia". I to sprawia, że człowieka zalewa krew. I nie wiem co bardziej irytuje - śmianie się z ostatniego szanowanego urzędu politycznego w tym kraju, czy z kobiety w polityce.

Feministki nie "zawyły", bo p. Ogórek jest ładniejsza od nich (po prawdzie nie jest trudno być od niej brzydszym, jak wiadomo). Zawyły, bo robi się nieprzyjemnie, bo kobieca polityka skręca na zły tor.

Każdy przywódca polityczny chciałby mieć w swoich szeregach Barbarę Nowacką. Ale ona aktualnie jest jedna i niepowtarzalna, panie Miller, a ten ruch tylko opóźni wejście do polityki takich osób jak Barbara. Bo nikomu się nie chce tłumaczyć, dlaczego nie jest się Ogórek, pardon, wielbłądem.
Trwa ładowanie komentarzy...